Artur Marek Wójtowicz

Dzien 10

No i czas powoli sie wracac. Tak wiec wyjezdzajac z kampingu dalej "prulismy" autostrada….. do nieba, do nieba (jak mówia slowa jednej z piosenek). A tak na powaznie w kierunku Lamii. Dziwne, ale wlasnie na odcinku Ateny - Lamia Grecy ustawili 2 "bramki" pobierajac dwókrotna oplate za przejazd (1, 4 Euro).Przeciez nikt nigdy nie placi 2 razy za jedna rzecz... No ludzie dajcie spokój ;-)))))

Z Lamii skrecilismy na droge nr. 30 prowadzaca do Kalambaki. W miedzy czasie byla jeszcze jakas mala klótnia miedzy dwoma "szoferami". Jeden upieral sie, ze nie mozna jednoczesnie jechac i czytac znaków drogowych, zas ten drugi obstawal by ten pierwszy wzial jeszcze jakies kursy nim nastepnym razem siadzie za kierownica. Ale przeciez nie bedziemy tu pisac o wszystkich klótniach ;-)))

Lepiej nie, bo wyjdzie, że się ciągle kłóciliśmy, zresztą chodziło nie o znaki, ale drogowskazy i to często pisane po grecku... ech teraz mnie głowa boli, gdy to sobie przypomnę!"

Po poludniu dotarlismy do Campingu "Philoxenia" mieszczacego sie 2 kilometry przed Kalambaka od strony Trikali. Sympatyczny, skromny w cieniu z basenem i w dodatku niedrogi: 2 osoby + samochód + namiot tylko 15 Euro. Jeden z lepszych kampingów jakie do tej pory spotkalismy. Godny polecenia. No a szef tego calego pola... Lepszego nie znajdziecie. Choc cialo jego brzytwy nie widzialo - przemily to facet.

Po "rozbiciu" sie... Oczywiscie na polu postanowilismy jechac do znanych i cenionych przez wielu osobników tego swiata - Meteorów. Jadac przez Kastraki mozna oniemiec ze zdumienia widzac potege gór... Równiny Tesalskiej. Po prostu jest bosko. No w miedzyczasie mijalismy jakies kobitki, które nie znajac czasu wedzily greckie szaszlyki. I tak dotarlismy do pierwszego klasztoru. A oto opis jego i kolejnych:

Zyczeniem Ani bylo bysmy weszli do Klasztoru Swietego Mikolaja Odpoczywajacego i dlatego tez od niego zaczelismy. No ale byl zamkniety...

Nic nie poradzę na to, że nazwa mnie urzekłą, zresztą chyba faktycznie mieszkańcy odpoczywali ;)

Klasztor sw. Mikolaja zostal zbudowany w ostatnich latach XV w. prawdopodobnie na ruinach starego.Oraniczona powierzchnia skal zmusila budowniczych do wybudowania pietrowego budynku.Na pierwszym pietrze znajduja sie kosciól i refektarz mnichów. Na drugim pietrze znajduja sie cele mnichów.Kosciól rozpoczeto budowac kilka lat wczesniej przed rokiem 1510. Byla to fundacja metropolity z Larisy - Dionizjosa i swietobliwego mnicha Nikanora z Kalambaki.

Kosciól jest bardzo waski i dlugi, poludniowa sciane stanowia skaly. Nawa jest obszerna , wpada duzo swiatla. Ze starych zródel pisanych dowiadjemy sie, ze znajdowalo sie 10 cel mnichów i cela przeora.Dekorowanie kosciola jak mówi jeden napis, zakonczono w 1527 r. Dokoracje wykonal mnich Theofanis Strelidzas, Tupiklin Bathias z Krety. Byl to wybitny malarz fresków, ktory zdobil freskami nie tylko ten klasztor, ale równiez w Halkidiki i w Swietych Górach. Godziny otwarcia: codziennie 900 - 1800

Kilkaset metrów dalej pnac sie pod góre zobaczylismy kolejny :

Klasztor Rousanou - klasztor otrzymal nazwe od pierwszego mieszkanca, który prawdopodobnie nazywal sie Rusanos. Niestety nie znaleziono pisemnych zródel potwierdzajacych ten fakt. Prawdopodobnie klasztor zostal zalozony w 1380 r. przez mnichów Nikodema i Benedykta.W 1546 r. zostal wyremontowany i rozbudowany przez mnichów Maksyma i Joasaf z Joaniny. Kosciól ma swoje swieto w dzien Metamorfozy Jezusa.

Sciany zdobia cudowne freski, znajduja sie tam tez wota wsród których sa obrazy, naczynia liturgiczne, krzyze, szaty mnichów i relikwie swietych.

Do 1897 r. pielgrzymi wchodzili po drabinie zawieszonej w powietrzu, pózniej w tym miejscu wybudowano dwa drewniane mosty (1930), które zapewniaja wygodne wejscie licznym pielgrzymom. Godziny otwarcia: codziennie 9.00 - 18.00

Tutaj nawet jakas mila przewodniczka zaoferowala nam "swoje opowiesci", taaaaa grzecznie jej sluchalismy ale nim skonczyla ucieklismy by nie zadala od nas jakiej kolwiek zaplaty. No i kto jak kto podjal te decyzje: Anna Bajon, krótkim slowem: "uciekamy". Tego bym sie po niej nigdy nie spodziewal. Magister Swietej Teologii, a taki podstepny ;-))))

Eeee tam... podstępny, po prostu wiedział na co się naraził, godząc OSOBIŚCIE na to, żeby przewodniczka wyjaśniła nam co jest co :)

Dalej juz nie zwiedzalismy klasztorów by byc moze ominac "niesfornych" przewodników, lub tez normalnie ze zmeczenia. Ale jakby ktos jeszcze mial ochote, a i sil by mu nie brakowalo zachecamy, oto kolejne z nich:

Klasztor Metamorfozy - Wielki Meteor na wysokosci 613 m.n.p.m. i 475 m.w. nad korytem rzeki Pinios znajduje sie, najwieksza skala z grupy Meteorów. Na niej zbudowano klasztor Metemorfozy.

Pierwszym, który zamieszkal na tej skale byl Athanasios w 1380 r. wybudowal tam swiatynie.Klasztor odnowili i rozbudowali dwaj mnichowie: Joasaf w latach 1387-88 i Symeon w latach 1541-42. Klasztor ma wyglad okazaly, swym wygladem przyciaga wzrok. Oltarz jest rzezbiony w drewnie, a nastepnie zlocony. Tron przeora jest dekorowany sentefirem (kamien szlachetny), sciany sa zdobione malowidlami, które ilustruja dogmaty kosciola, historie i liturgie zycia kosciola orthodoksyjnego.

Obok tego budynku znajduja sie jeszcze trzy male koscioly. Sa to koscioly sw. Athanasjosa, który znajduje sie przy wyjsciu z klasztoru, drugi kosciól sw. Konstantyna i sw. Heleny z roku 1769, trzeci kosciól sw. Jana Proroka z 1600 r. Wsród relikwii znajduja sie CZASZKI zalozycieli Joasafa i Athanasjosa, relikwie wielu swietych, oraz wota wielu cesarzy bizantyjskich i patriarchów, krzyze, obrazy, rekopisy oraz pergaminy zawierajace symbole, srebrne naczynia liturgiczne. W bibliotece znajduje sie 600 tomów starodruków.

Do 1923 r. wchodzono do klasztoru po sznurkowej, wiszacej drabinie lub wciagano ludzi w specjalnej SIACIE.

Dzisiaj wchodzi sie do klasztory wykutymi w skale korytarzami i schodami. Ta droga wchodza pielgrzymi do tego poteznego meteora.

Meteory sa miejscem duchowego cwiczenia, oraz miejscem poszukiwania swojej drogi zycia. Tu umacnia sie wiara i ksztaltuje osobowosc. Klasztory Meteorów staly sie straznikami swiadomosci i tozsamosci narodowej Greków. Tu ksztaltowala sie literatura i sztuka orthodoksyjnego chrzescijanstwa. Godziny otwarcia: codziennie oprócz wtorku 900 - 1300 i 1515 - 1800

Klasztor Wszystkich Swietych - Warlama. Pierwszym mieszkancem tej skaly byl Warlaam, który w roku 1350 wybudowal maly kosciól pod wezwaniem Trzech Swietych oraz kilka celi dla mnichów.

W roku 1518 weszli na ta skale dwaj bracia - Nektarios i Theofanis, którzy pochodzili ze szlacheckiej rodziny z Joaniny. Wybudowali oni od nowa kosciól Trzech Swietych a takze koscioly: Wszystkich Swietych i Swietego Jana Proroka. Kopuly w kosciele sa w ksztalcie krzyza. Malowidla na scianie zrobil w roku 1458 wielki artysta z Krety - Franco Katelana, a wejsciowa czesc kosciola ozdobil malowidlami ksiadz Jerzy z Thiwa.

W 1627 r. kosciól Trzech Swietych zostal ozdobiony freskami przez Stergiosa i Kirilosa. W 1922 r. zrobiono schody w skale, tak wiec pielgrzymi wchodza teraz bezpiecznie i wygodnie. Uzywana jest takze siata do przenoszenia rzeczy.

Pierwsi mnichowie weszli na te skale robiac prowizoryczna drabine (szczeble byly wbite w skale). Troche póniej zastapiono ja drabina zawieszona w powietrzu. Trzeba bylo duzo wysilku i odwagi, aby w ciagu pól godziny wejsc na szczyt. Wsród relikwii klasztoru (które znajduja sie w skarbcu) sa kosci wielu swietych a takze habity, krzyze, naczynia liturgiczne ze srebra, ewangelia cesarza Konstantyna, rekopisy na pergaminie, zelazny pas wlascicieli klasztoru, haftowany zlotym epitafium Jezusa. Godziny otwarcia: codziennie oprócz wtorku 900 - 1300 i 1515 - 1800

Klasztor Swietej Trójcy - Zostal zbudowany w latach 1458 - 1476. Mozemy sie o tym dowiedziec ze zródel historycznych. Prawdopodobnie jego pierwszy mieszkaniec nazywal sie Dometios, który byl zalozucielem klasztoru. Kosciól Sw. Trócy jest w ksztalcie krzyza, ma dwie kolumny, jego kopuly sa niskie, freski pochodza z 1692 r. Przy wyjsciu z klasztoru znajduje sie mala kaplica wtopiona w skaly, sprawia ona wrazenie, ze musi to byc miejsce dla doskonalenia duchowego.

Freski w kaplicy zostaly namalowane przez mnichów: Damaskinosa, Arszeniosa i Jonasza. W 1888 r. zostala wykopana krótka drózka która rozbudowano w 1925 r., dodajac 140 schodów, za pomoca których mozna wygodnie dostac sie do klasztoru. Przedtem wchodzono po wiszacej drabinie jak w innych klasztorach. Godziny otwarcia: codziennie 900 - 1800

Klasztor Swietego Stefana Skala na której znajduje sie klasztor sw. Stefana byla zamieszkana przed 1200 r. Ma dwa koscioly. Pierwszy pod wezwaniem sw. Stefana i drugi pod wezwaniem sw. Haralamba. Stary kosciólek sw. Stefana zostal zbudowany prawdopodobnie w roku 1350 przez mnicha Jeremija. Jego cudowne freski z biegiem czasu, oraz od ciecia szabla zostaly uszkodzone. Natomiast kosciólek sw. Haralamba zostal zbudowany przez mnichów Theofanisa i Amwriosiosa w roku 1798. Ma trzy kopuly i jest bardzo okazaly. W srodku znajduje sie cudowny oltarz, rzezbiony w drewnie, swiety stól mszalny - równiez rzezbiony.

W 1333 r. w klasztorze przebywal cesarz bizantyjski Asdronikos III Paleologos. Od tego czasu klasztor otrzymal przydomek cesarskiego i patriarchalnego. Cesarz darowal klasztorowi ziemie i dary. Dzisiaj jest polaczony z innymi miejscami za pomoca mostu dlugosci 8m. Dawniej ten most byl ruchomy - ze wzgledu na bezpieczenstwo klasztoru.

W skarbcu klasztoru obok pamiatek znajduja sie: krzyze, naczynia liturgiczne, obrazy, szaty duchownych, epitafium Jezusa, rekopisy symboliczne w miniaturach zlocone pasy z roku 1778, zlotem haftowane rekawy Dymitriadisa Gawrila i innych. Równiez znajduje sie tam cudowne wotum sw. Haralamba. Dzwieczne hymny spiewane przez mnichów dniem i noca glosza ich radosc, odczuwaja jak ich dusza unosi sie do nieba. Godziny otwarcia: codziennie oprócz poniedzialku 900 - 1300 i 1515 - 1800

Korzystajac z okazji, ze wspomniane "babki" nadal wedzily jakies szaszlyki zatrzymalem sie bysmy u nich zjedli kolacje "kawalek padlinki" z piwkiem. No tak niech ta sytuacja przypomni Ci Aniu, ze czasami jednak mam gest…. Tak, jakby tu powiedziec kupilem to wszystko, zaczalem jesc i poprosilem te wedzarke o musztarde, "babka" cos mi odburknela, poprosilem po 15 minutach ja po raz kolejny, a ona znowu swoje. Hm... jako nerwowy czlowiek nie chcialem isc do niej po raz trzeci wiec wyslalem Anie. Patrze a tu nagle wraca Anka taszczac w reku musztardy i inne przyprawy. Co sie okazalo???? Ta "babka" caly czas mi tlumaczyla (tyle tylko, ze po grecku), ze przyprawy stoja na parapecie ;-))))))

Nie, żebym zrozumiała, po prostu zauważyłam gdzie przyprawy stoją! :) A ja naprawdę doceniam te suvlaki, były świetne! A mnie po wyczerpującym dniu i małym proteście własnego organizmu, naprawdę potrzebne!

Po kolacyjce, kupiwszy jeszcze arbuza na wieczór podjechalismy do Kalambaki, bo jak glosi legenda wlasnie tutaj odbylo sie "Zasniecie NMP", które widzimy na obrazie Ribery udostepnionym dla zwiedzajacych Muzeum Narodowe w Poznaniu. Czego to ludzie nie wymysla. I co Matka Boska mialaby robic tak daleko. Przeciez najlepiej spi sie we wlasnym domu ;-)))) To taka mala herezyjka.

No i tutaj naturalnie byla jedna z wiekszych klótni teologicznych dotyczacych Marii Magdaleny, czego skutkiem bylo to, ze ja poszedlem do Kosciola w którym rzekomo bylo to Zasniecie zas Anka na Piwo. No i co? kto jest lepszym teologiem? "Po owocach ich poznacie". Kosciól jest przepiekny (mozna go obejrzec na jednej z fotek). Za wejscie do niego placilo sie cos okolo 3 Euro, ale ja akurat przyszedlem w momencie kiedy nie zbierano oplat przez wzglad na odbywajace sie tam nabozenstwo. Taki maly brodaty chlopek latal po calym kosciele jak opetany i kadzil kadzidlem wszystko co sie ruszalo.... aaaalbo stalo (jakby z pewnoscia dodal Mistrz Liturgii spod Warszawy - Alfred Dyr).

To byl taki maly aspekt mariologiczny w naszej wyprawie (kolejny byl zwiazany z Góra Athos). Hm ... sam go wybralem przez wzglad na znanego i cenionego (w pólswiatku Górnoslaskim) mariologa jakim byla - Anna Bajon. Tylko, ze w tym momencie przebywala ona na piwku ;-)))

tiaaa... samotnie! Niestety.

Klótnie klótniami, ale trzeba bylo powrócic do miasteczka. Tak tez zrobilem. Co sie okazalo? Musialem wracac samochodem na nasz kamping, bo Ania juz byla "gotowa" po owocach naszej klótni. Jeszcze tylko kiedy wysiadla zaraz po przyjezdzie spojrzala na konczaca sie wode mineralna i powiedziala Madrosc Swego Zycia: "...ta woda idzie nam jak woda...".

:))))

Bardzo glebokie to...

powrót
 


© A.Bajon@ux.com.pl