|
No tak, wreszcie przyszedl dzien by pozegnac sie z "Diaskiem", a szkoda. Z pewnoscia gdy tylko nadazy sie okazja by do niego powrócic, zadne z nas nie omieszka tego uczynic. A tymczasem ten dzien zaczal sie szukaniem zagubionych kluczy od samochodu, bo nie znalezienie ich z pewnoscia zmusiloby nas do dalszego pobytu. Poczatkowo podejrzewalem, ze to ktos z personelu nam go swisnal by w ten sposób przytrzymac nas w hoteliku ;-))) ale to oczywiscie bylaby bzdura. Personel hotelu byl tak mily, ze nawet nie staral sie upominac o pieniadze za alkohol z poprzedniego wieczoru ;-))))
(dopisek Ani) Nie da się ukryć, że "jam to nie chwaląc się uczyniła". Do tej pory udawało mi się, dzięki "posiadaniu" prywatnego tłumacza, zwracać się do personelu hotelowego z króciutkim zwrotami typu - "danke", "ja, gern", "wirklich schon" itd... ale niestety tego rana, zdesperowana, musiałam zejść na taras szukać kluczy obok naszego stolika. Starałam się nie zwracać uwagi, ale wczołgując się pod stolik i krzesełka przyciągnęłam wzrok właścicielki i... musiałam w końcu stanąć na wysokości zadania. Błysnęłam więc swoim niemieckim, wyjaśniłam sytuację (z czołem zroszonym potem z wysiłku umysłowego) i opłaciło się. Personel zabezpieczył kluczyki czekając, aż się ktoś po nie zgłosi. Wróciłam więc na górę tryufując!
Zaraz po jego odnalezieniu ruszylismy dalej autostrada w kierunku Aten. Mijajac bramke Katerini - Larisa trzeba bylo wyrzucic do kasy 1,4 Euro. Niebawem pojawil sie równiez wyrastajacy jakby spod ziemii potezny Zamek Platamonas. U stóp zamku jest bezplatny parking, zas do samej twierdzy wioda odresteurowane schody, które noca sa podswietlane. Bys moze niegdys wlasnie po nich wchodzili mozni tego swiata. Niegdys oni, dzisiaj my ;-)))))
Mam nadzieję, że latem siedzieli wyłącznie na plaży, bo w tym upale ta, nie tak znowu długa droga była, brrrr okropna
![]() |
Miejsce to przez cale wieki mialo znaczenie strategiczne. Od czasów starozytnych wlasnie tedy biegl glówny szlak handlowy laczacy pólnocna z poludniowa Grecje. W poblizu ponadto znajdowal sie wawóz Tembi naturalna granica miedzy Tesalia a Macedonia. Od strony morza twierdza kontrolowala szlak morski z Eubei do Salonik. Mury które mozna dzisiaj podziwiac siegaja Bizantynizmu.
![]() |
Sama twierdza zostala wybudowana w XI wieku, ale juz w 1204 r. rycerze frankonscy bioracy udzial w IV wyprawie krzyzowej podbijajac Grecje oddali go we wladanie baronowi Casel von Katzenen - Levonger. Guzik z petelka historie te interesowaly Anie, która za wszelka cene starala sie znalesc wsród murów jakis skrawek cienia. Wygladem zamek przypomina warownie z czasów Kazimierza Wielkiego. Jego potezne mury daja wiele do myslenia, a wprawiajac w zadume ukazuja piekno warowni. Przepiekny widok na morze zachwycilby z cala pewnoscia nie jednego.
I kiedy w końcu przysiadłam pod drzewem i zaczęłam się rozkoszować wizją niegdysiejszych mieszkańców zamku, Marek wciagnął mnie, wbrew oporowi na sam szczyt murów, żeby zrobić zdjęcie. Dziś kiedy na nie patrzę wiem, że było warto (zdjęcie znajduje się w galerii na dole strony), wtedy zgrzytałam zębami i sapałam.
W 1470 r. zamek zdobyli Wenecjanie, zas w 1556 r. warownia dostala sie w rece tureckie i zostala przez nie opuszczona dopiero na poczatku XX wieku.
Po obejrzeniu zamku oraz przepieknej kapliczki bedacej w jego murach cofnelismy sie kilka metrów autostrada by przeczekac najwiekszy upal na plazy. Po 3 godzinach plywania w przepieknej krysztalowej wodzie moglismy ruszyc dalej. Bedac jeszcze przy plazy dwie rzeczy na niej mnie zachwycily. Jedna byly potezne fale jakie uderzaly o brzeg, zas druga widok na potezny masyw Olimpu.
I tu wreszcie po kiulkudniowej przerwie usłyszeliśmy język polski.... w tych rejonach na plażach Polaków jest ponoć dosyć sporo.
![]() |
Kilkanascie kilometrów za zamkiem znajduje sie Dolina Tembi. Starozytni mawiali kiedys, ze powstala ona na skutek sprzeczki Zeusa z Posejdonem. Motyw klótni byl nader erotyczny ;-))) W nerwach Zeus cisnal gromem w masyw górski dzielac go na dwoje. Zas posejdon jako, nerwowy chlopaczyna uderzyl trójzebem w skaly z których wyplynela woda. Hm... Czy Posejdon przypadkiem nie byl Ukraincem, skoro godlo naszych sasiadów zawiera trójzab?
Pieknym wiszacym mostem dochodzi sie do najwazniejszego prawoslawnego sanktuarium w Pólnocnej Grecji. Ten niepozorny kosciólek Agia Paraskewi jest swiatynia wydrazona w skale. W centralnym miejscu znajduje sie postac Chrystusa Pantokratora zas sufit ozdabjaja bogate malowidla. Na uboczu wisi obraz tajemniczej damy trzymajacej w reku wlasne oczy.
Miejscowi opowiadaja liczne historie na temat pieknej Greczynki Praksewii róznia sie one znacznie od legendy o rzymskiej meczennicy. Otóz ich zdaniem podczas niewoli tureckiej w jednej z wiosek zyla piekna Greczynka która spodobala sie paszy tureckiemu. Ten chcial ja uwiezic we wlasnym haremie lecz dziewczyna odpowiedziala, ze predzej wylupie sobie oczy nim na to pozwoli. Slowna z niej kobieta, bo dotrzymala tego co przysiegala.
Zaraz obok kosciólka mozna wstapic na chwilke do Zródla Afrodyty. W otoczeniu drzewek laurowych znajduje sie zródlo milosci. Piekne to, a kto umyje w nim twarz natychmiast staje sie piekny i powabny ;-)))) I pewnie tacy sie stalismy po zanurzeniu sie w wodzie...
Cóż... niektórzy z nas nie mają zmysłu samokrytycznego, ale ja tam większych zmian nie widze.
Dalej ruszylismy w kierunku Lamii. Ciekawe, ze Machulski w filmie "Sexmisja" równiez nazwal jedna z glównych bohaterek imieniem Lamia. Ta przynajmniej byla ladniejsza niz okolice greckiego miasta. Tamtejszy region cokolwiek górski byl niczego sobie, lecz tuz przed miastem mozna bylo poczuc zloza siarki. Az od Larisy do Lami wiedzie przepiekna autostrada przesuwajac sie równolegle do blekitu wody. Wlasnie tam zrozumialem znaczenie flagi greckiej ukazujacej tenze sam kolor. Tuz przed Lamia wznosi sie potezny masyw górski, a wraz z nim historyczna przelecz - Termopile.
![]() |
Nazwa ta z pewnoscia nie jednemu skojarzy sie z poczatkiem konfliktu Persów z Grekami. W 490 r. przed Chr. Wojska Dariusza zaatakowaly Greków pod Maratonem (wioska oddalona o 42 km na pólnoc od Aten) gdzie zostaly rozgromione. Nastepna kampanie przygotowali Persowie juz dokladniej i w dziesiec lat pózniej potezna flota i armia pod osobistym dowództwem króla Kserksesa wyladowala w Grecji na wysokosci przesmyku termopilskiego. Droga przez Termopile byla brama do srodkowej Grecji i na Peloponez. Leonidas zaczajony w pulapce górskiej czekaz z 4 000 armia na wroga. Zwyciestwo bylo pewne, lecz w jego szeregach pojawil sie zdrajca, który ukazal Persom sciezke na tyly obronne Greków. Aby zachowac armie Leonidas odeslal wojsko pozostawiajac do obrony tylko 299 Spartan. Ich mestwo bylo ówczesnie znane, bo przeciez tylko im matki szeptaly do snu slowa: "Wróc z tarcza, albo na tarczy". Tymczasem Kserkses wyslal do Leonidasa poselstwo z prosba by ten oddal mu przelecz bez walki. Wówczas Grek odpowiedzial: "Przyjd i wez ja sobie sam". Slowa te widnieja po dzis dzien na cokole jego pomnika. Rozgozala bitwa w której polegli wszyscy Spartanie. I tak przeszli oni do historii tworzac mit o Bohaterach spod Termopil. Po drugiej stronie ulicy idac sciezka obrosnieta oliwkami i figami dotarlismy na kopiec z historyczna plyta i napisem: " Przechodniu, powiedz Sparcie, ze tu spoczywamy wierni jej prawom".
Do pomniku Leonidasa nie nalezy zjezdzac za kierunkowskazem na Termopile, tylko na nastepnym na kierunek "Monument".
Pod Leonidaskiem zrobilismy sobie obiadzik - makaron z sosem bolonskim (zdaniem Ani, moim natomiast pomidorówka). No oczywisnie nasza ekipa poklócona wszamala to danie na osobnosci. Ja w miedzyczasie udalem sie by posród fig zapalic cygaro. Z oddali slyszalem tylko cierpkie mruczenie Ani. Jeszcze wówczas nie wiedzialem, ze nie majac odwagi chciala powiedziec mi w zlosci, ze dym z cygara leci wlasnie do samochodu. No trudno jej strata, bo jak mawiali starozytni: "Do odwaznych swiat nalezy" ;-))))
Moje szczęście, że zachowałam powścialiwość po tym mocno rozwodnionym posiłku, bo mogłabym nie przeżyć. W każdym razie mnie Termopile rozczarowały.
Cofnowszy sie od pomniku zjechalismy z autostrady i ruszylismy w kierunku Delf (trasa 27). Krete drózki które prowadza do tego miasta serdecznie polecam dla samobójców. Jest to wymarzony teatr do walki z kierownica. Jednakze nie skrecalismy juz na Delfy tylko prosto skierowalismy sie na nasz Camping "Ayannis"polozony w odleglosci 3,5 km od Itei (Kirra) w kierunku Desfiny (tel: 32555, 32948 | Fax: 33870) .
Pieknie polozony osrodek nad zatoka koryncka. Samochód mozna postawic w malym gaiku. Zas plaza (nieco kamienista) z pewnoscia zacheca do odpoczynku. Przesympatyczna atmosfera. Cena za samochód, namiot i 2 osoby wynosi okolo 16 Euro.
Fakt, zatoczka bardzo urokliwa, ale kiedy mieliśmy się kąpać po zmroku, Marka naszły jakieś złe przeczucia i z marsową miną powtarzał, że trzeba już wychodzić więc nie popływaliśmy zbyt wiele. Zresztą byliśmy tam naprawdę krótko, a szkoda, bo to bardzo miłe miejsce. Następnegop dnia zaraz po śniadaniu ruszyliśmy dalej.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
powrót |
||