|
Okolo godziny 8 wyjechalismy w kierunku Delf, jeszcze tylko musialem szukac "gagatka" odpowiedzialnego przechowywanie paszportów, no i zaplacilem za Camping. W drodze do Delf widac powypalane od slonca skaly. No a same Delfy? Nowoczeste miasto o bardzo waskich uliczkach. Jakis inteligent zaparkowal na srodku drogi autokar z którego ludzie zaczeli sie wypakowywac, akolejny inteligent próbowal drugim autokarem ominac go tworzac tym samym gigantyczny korek.
![]() |
Legenda mówi, ze Delfy wziely nazwe swego miasta od delfina. Dzis miasto jest stolica "województwa" Phokis. Flaga tego okregu przedstawia slonce jako symbol Apolla a na nim swiete zwierze - delfina. Ponizej zas widzimy morskie fale. Dziejsze delfy nazywaja sie Kastri, polozone u stóp Parnasu znajduja sie w odleglosci 160 km. od Aten.
Dawniej Delfy byly centrum kupieckim, zas nastepnie mialy wielki wplyw polityczny przez wzglad na wyrocznie delficka. Kiedy do Grecji przybyl sw. Pawel miasto nie mialo juz tak waznego znaczenia jak za czasów swojej swietnosci.
W 338 p.n.e. po zwyciestwie Filipa II pod Cheroneja zostalo uzaleznione od Macedonii. Po smierci Aleksandra III Wielkiego wladze nad Delfami przejeli Etolczycy, a w 189 p.n.e. przeszly pod kontrole Rzymu.
Do dzisiejszych czasów zachowaly sie ruiny m.in.: okregu Ateny i Apollina, swiatyni Ateny Marmaria z V w. p.n.e.(dwie swiatynie i tolos), skarbców Atenczyków (zrekonstruowany), Sykonczyków i Syfnijczyków oraz dobrze zachowane teatr i stadion. Obecnie glównym zródlem dochodu jest przemysl turystyczny, zwiazany z pobliskim terenem wykopalisk w Sanktuarium Apolla - najbardziej znanej wyroczni w starozytnej Grecji. Nad calym terenem dominuja dwa masywy górskie - fedriady. Pomiedzy nimi znajduje sie zródlo kastalskie. Woda z tego zródla miala wedlug starozytnych moc uzdrawiajaca. Poprzez wybudowany duzym nakladem sil akwedukt zasilala w swe zasoby takze odlegle Ateny. Dolina ponizej wypelniona jest gajami oliwnymi, przyozdobionymi cyprysami, ciagnacymi sie az do Zatoki Korynckiej
Swiatynia Apolla Pytyjskiego zostala zbudowana ok. 510 r. p.n.e. z funduszy naplywajacych z calej ówczesnej Grecji. 150 lat pózniej na fundamentach starej swiatyni wybudowano nowa. Jednoczesnie znacznie zostalo rozbudowane zaplecze. Jak niesie wiesc, w komnacie pod swiatynia siedziala na trójnogu wieszczka zwana Pytia. Byla to kaplanka (jak ta z obrazu Malczewskiego), która wprowadzala sie w rodzaj transu, wypowiadajac przy tym "przepowiednie". Oczywiscie belkot ten musial byc "odpowiednio" przetlumaczony (zinterpretowany) przez kaplanów. A ci potrafili interpretowac na rózne sposoby, dbajac przy tym, aby zabezpieczyc sie na wypadek nie spelnienia wyroczni.
![]() |
Swiatynia Ateny Pronaia znajduje sie kilkaset metrów ponizej swietego okregu Apolla. Pierwotnie czczono tutaj Gaje. Potem, w czasie wzrostu znaczenia wyroczni w miejscu tym powstala tzw Marmaria, a wiec gimnazjum, laznia, dom kaplanów, swiatynia Ateny Strazniczki, a takze tzw. tolos (zbudowany ok. IV w.p.n.e). Byla to okragla budowla w ksztalcie rotundy z dwudziestoma doryckimi kolumnami. Nie jest do konca znane przeznaczenie tej budowli, prawdopodobnie celebrowano tutaj kult herosów. Aby docenic wyglad zostaly odrestaurowane trzy kolumny wraz z fragmentem zwienczenia. Przy swietej drodze wijacej sie zygzakiem w góre do swiatyni, powstawaly tzw. skarbce, w których umieszczane byly dary poszczególnych miast-panstw. Aktualnie odbudowany zostal tylko jeden, skarbiec Atenczyków. Wiekszosc skarbców wygladala jak miniaturki ówczesnych swiatyn, a wiec kilka rzedów doryckich kolumn zwienczonych dwuspadowym prostokatnym dachem. Na zdjeciu obok fragment swietej drogi: omfalos - kamien symbolizujacy pepek swiata, w glebi widac tzw. mur poligonalny, podtrzymujacy fundamenty swiatyni.
Jak w wiekszosci swietych miejsc, takze i tutaj znajduje sie amfiteatr, usytuowany powyzej swiatyni glównej, a jeszcze wyzej znajduje sie stadion. Rzezby i plaskorzezby z terenu wykopalisk zostaly przeniesione do pobliskiego muzeum. Wsród najcenniejszych rzeczy mozna znalesc Sfinksa Naksyjczyków (VI w. p.n.e.) oraz brazowy posag Woznicy (V w. p.n.e.). Wyjatkowosc polega na zachowaniu oryginalnych oczu, wykonanych z onyksu tak precyzyjnie, ze w czasach nowozytnych ludzie bali sie "zlego uroku" rzucanego przez posagi. Dlatego byly one po prostu ich pozbawiane. Woznica zostal zasypany podczas jednego z trzesien ziemi i odkryty dopiero w roku 1896. Stad i jego oczy przetrwaly.
Musze przyznac, ze ruiny miasta zachwycily mnie. Mozna bylo w nich z latwoscia odczytac co, gdzie przed wiekami sie znajdowalo. Potezny stadion mógl nam uzmyslowic czasy swietnosci miasta, a czesc zwiedzajacych nie omieszkala sladem dawnych sportowców przebiec sie po nim. Jesli ktokolwiek bedzie kiedys mial okazje zajrzec do Delf niech nie zaprzepasci tego, zwlaszcza, ze wstep do ruin jest bezplatny, co nie czesto sie zdarza w Grecji.
Gdyby Marek nie przestrzegał planu podróży tak rygorystycznie, zostałabym tu dłużej. Delfy naprawdę wywierają ogromne wrażenie. Można nieomal dotknąć podwalin kultury europejskiej. Wydawało mi się, że miasto będzie mniejsze. A tu ogromny teren i wspaniale zachowane ruiny. Nawet upał nie przeszkadzał mi tak jak zwykle, czy to dlatego, że byłam tak bardzo zaabsorbowana tym co widziałam, czy dlatego, że starpżytni wiedzieli co robią umiejscawiając miasto na tym stoku. Kiedy ogłądaliśmy stadion, wiart hulał i unosił w powietrze tumany pyłu, które z całą pewnością musiałay się tak również unosić przed tysiącami lat, przeskadzając zmagającym się sportowcom i zniecierpliwionym widzom na trybunach...
Dalej jadac w kierunku Livadii przez miejscowos o nazwie Arachova ( odpowiednik polskiego Szczyrku, czy tez Zakopanego) w Distomo jest prawie niewidoczny zjazd na Ossios Loukas. Oj ile bladzilismy by go odnalesc. Ale warto bylo...
Przez wrodzoną delikatność Marek nie dodał, że tym razem ja byłam pilotem i skierowałam go w sam środek jakiejś ogromnej fabryki, a Greczynka którą spytałam o drogę kwieciście opowiedziała mi coś co na wieki zostanie tylko jej tajemnicą... cudem niemal dotarliśmy tym razem na miejsce.
Glówna swiatynia monastyru - Katholikon nalezy do najwspanialszych przykladów architektury i sztuki bizantyjskiej z okresu drugiego zlotego wieku. Kosciól na planie krzyza greckiego ma olsniewajace miejsce. Wszystko w nim staje sie wznosic ku Stwórcy. Przed swiatynia rozposciera sie wspanialy widok. Korzystajac z nieuwagi odwiedzajacych monastyr. Zabralismy z Ania dwie ortodoksyjne swieczki, które sa zapalane na znak modlitwy. Ofiary naturalnie nie wrzucilismy, ale czy dlatego, ze jestesmy biedni nie mozemy dotknac tych swiec ;-))) chyba tak, bo Stwórca który to wszystko widzial poprzez swoje dzialanie i upal roztopil nam je w samochodzie, tak, ze pozostaly po nich tylko knoty ;-))))
W klasztorze sprzedawca, czy to widząc po gabarytach, że musimy lubić słodycze czy ze względu na stały zwyczaj, usiłował wmówić mi kupno jakiś greckich specjałow zatopionych w karmelu, ale nie trafił, bo mnie znacznie bardziej porywał widok przeróżnych słoiczków z oliwkami, smakowicie się pyszniących na półkach w tle. :)
Z klasztoru powrócilismy do drogi w kierunku Livadii i Thivy. Nie chcac wjezdzac na autostrade by zaoszczedzic na "bramkach" pojechalismy do trasy E 962 w ten sposób mijajac Ateny (wyjechalismy przy Elefsinie). Tam wskoczylismy na autostrade (tutaj byla slynna historia z obcinaniem paznokci przez Anie w pedzacym samochodzie) pozbywajac sie 1,4 Euro na "bramce" Ateny - Korynt i kolejnych 1,5 Euro na "bramce": Korynt - Tripoli. I juz wjechalismy na Peloponez i Sparte.
![]() |
Flaga Sparty przedstawia konstelacje Oriona na tle koloru czerwonego symbolizujaca boga wojny Aresa i koloru bialego boginie Artemis.
Zaraz za Koryntem rozposciera sie teren "prac Herkulesa". Jadac autostrada planowalismy zjechac do Nemei, gdzie Heros zabil golymi rekami sztraszliwa bestie - lwa nemejskiego (ponizej na obrazie z paryskiego Louwr'u). Ale bylismy juz zbyt zmeczeni i zrezygnowalismy. W Nemei odbywaly sie w Starozytnosci igrzyska nemejskie, w których najwyzsza nagroda byl wieniec nie z czego innego jak ... z lisci Selera ;-)))
![]() |
Zaraz niedaleko za wsia Stimfalia znajduje sie Jezioro Stymfalijskie gdzie grasowaly mityczne orly z poteznymi dziobami zywiace sie ludzkim miesem. No nasz Herkules rzecz jasna zalatwil je równiez w ramach swoich 12 prac. Poniewaz nie mielismy juz za wiele czasu, a bylo ok. 16 rezygnujac z Nemei pojechalismy od razu w kierunku Myken.
![]() |
Slynna bogata w zloto cytadela mykenska stoi na szczycie góry Argolidy (278 m. n.p.m). Zalozycielem Myken byl mityczny Peryseusz, syn Zeusa i Danae. Czas swietnosci miasta przypadl na okres panowania króla Pelopsa (ok 1600 - 1100 p.n.e) i jego syna Arteusa. Skarbiec Arteusa zwany równiez Grobem Agamemnona jest najbardziej okazala budowla mykenska. Warto równiez zwiedzic cytadele na szczycie wzgórza do której wiedzie slynna Lwia Brama, oraz królewski palac i cmentarz. W Mykenach równiez zajrzelismy do muzeum w którym znajduja sie liczne rzeczy jakie zostaly wykopane na tym terenie. Skarby z czasów VI - V wieku przed Chrystusem: dziewczece laleczki na kortunach, gliniane plytki, na których zona zapisywala mezowi liste zakupów itp. Lubie ogladac takie starocie, ale 800 garnków to juz przesada. Wole prowadzic przez 200 km samochód niz przez kilka godzin ogladac te skorupy.
No i znowu konflikt interesów. Mnie się tam bardzo podobało. Posnułabym się po muzeum nieco dłużej, ale kiedy wchodziliśmy do kolejnych sal, Marek z miną męczennika wzdychał..."znowu skorupy"! O dziwo! Jego mogą zainteresować wyłącznie militaria lub drogocenna biżuteria, mnie wzruszały starożytne zabawki.
Z Myken wrócilismy do trasy glównej i pojechalismy w kierunku Nafplion i Tolo. Tolo jest miejscem, gdzie jest istny "wysyp" Campingów. "Zadekowalismy" sie na polu z "bungalowsami" o wdziecznej nazwie "Lido" (tel. 07520 59396, fax. 59596). Za samochód, namiot i 2 osoby placi sie 18,5 Euro. Do dyspozycji sa lodówki i butle z gazem. Camping jest polozony nad sama zatoka w otoczeniu palm, wiec wieczór mozna milo spedzic nad woda. Co tez uczynilismy... No prawda, byly drobne sprzeczki finansowe, ale przeciez w zyciu zawsze pojawiaja sie drobiazgi ;-))))) Mielismy juz dosc ciaglej gonitwy za starozytnymi rupieciami, dlatego tez kolejny dzien postanowilismy przeznaczyc na odpoczynek wybierajac krótka trase.
Tolo to taki kombinat. Ale widzi się to tylko jadąc główną drogą, już na kempingu było w miarę normalnie. A nocne Polaków rozmowy nad morzem, przy dźwiękach jakiejś greckiej imprezy w tle, to niezapomniane wspomnienie.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
powrót |
||