|
Tak wiec wrócilismy z Tolo do autostrady prowadzacej z Tripoli do Koryntu. Wreszcie nadszedl dzien kiedy dojechalismy do jednego z miast jakie odwiedzil sw. Pawel podczas swojej podrózy do Grecji. Korynt miasto najczesciej znane z portu i "cór korynckich" (fotke miejsca, gdzie przesiadywaly córy zamiescilem w galerii). Architektom zas bedzie kojarzyc sie z kolumnami korynckimi, które nota bene byly swietnie zdobione. Zas teologom, czyli nam ;-)))) z niesforna gmina chrzescijanska do której Pawel musial pisac dwa listy strofujace.
Ja osobiście na egzaminie z listów pawłowych miałam pytanie o przyczyne powstania I Listu do Koryntian i z uporem maniaka powtarzałam, że to dlatego, iz "Korynt w starożytnym świecie słynął z wyuzdania".... a była jeszcze druga przyczyna, którą mi litościwie podsunął ks. profesor Czerski uściślając pytanie do pierwszego rozdziału... no i wtedy mnie olśniło - chodziło o podziały wśród chrześcijan, na uczniów Apollosa i Pawła. Brrrr jeszcze dziś pamiętam pot ściekający mi z czoła!
![]() |
Legendarnym zalozycielem Koryntu wg. Mitologii greckiej byl Syzyf, syn Eola i Enarety, inicjator igrzysk istmijskich. Niektórzy twierdzili, ze byl ojcem Odyseusza. Niezwykle przebiegly osobnik, oszukiwal nawet bogów (Zeus ukaral go przedwczesna smiercia za zdrade boskich tajemnic, ale Syzyf oszukal Hadesa i wrócil na ziemie). Stracony do Tartaru piorunem Zeusa, za kare mial wtaczac na góre glaz, który tuz przed szczytem osuwal sie ponownie w dól. To wlasnie tutaj biegl Diogenes posrodku dnia z lampa wolajac, ze szuka czlowieka.
![]() |
I to wlasnie tutaj sw. Pawel w 52 roku napisal list do gminy w Tesalonikach. Sw. Pawel przebywal tutaj do siedziby rzymskiej prowincji Achaja dwukrotnie w 49/50 i w 52/53 r. Dzis Korynt zamieszkuje okolo 23 000 osób.
W Starozytnosci mieszkancy Koryntu byli zalozycielami wielu miast takiich jak, np: Syrakuzy czy Korkyra. To wlasnie tutaj budowano okrety, sztuke z brazu i wazy które szly na eksport np. do Etrurii.
![]() |
W 146 roku p.n.e. Korynt zostal zburzony przez Rzymian (Memmiusz), a w 46 p.n.e. ponownie odbudowany (najpierw przez Cezara, a potem przez Augusta). Byl pod opieka cesarzy (Nerona i Hadriana). W 66 r. przed Chrystusem Wespazjan po zwyciestwie nad Galami (patrz : Asterix i Obeliks) wysyla 6 000 niewolników do miasta do budowy kanalu. Niewielu wie, ze w XX wieku powrócil do Europy duch Asteriksa i Obeliksa.
![]() |
![]() |
Pawel przybyl tutaj bezposrednio z Aten, gdzie spotkal dwójke Zydów Akwilie z Pontu wraz z zona Pryscylla, któzy w 49 r. zostali wygnani przez cesarza Klaudiusza z Rzymu. Prawdopodobnie byli mu bliscy gdyz podobnie jak on szyli namioty.
Hm... Pawel szyl namioty i najprowdopodobniej mial na nie zbyt. Ale to nic dziwnego, chrzescijan bylo bardzo malo wiec pewnie kazdy chcial kupic namiot z napisem: "design by holy Paul". Byc moze na Piotra szlo wówczas swietopietrze, zas na Pawla swietopawle, bo ci dwaj nie za bardzo sie lubili i kazdy z nich ciagnal dla siebie ;-))))) Kazdy zarabia jak moze, jakby papiez dzisiaj tez szyl namioty ( a nie tam za podrozowania sie bierze)to z pewnoscia Watykan wyszedlby z dlugów. Wystarczy tylko, ze powiedzial slowo o kremówkach i prawie wykupili Wadowice. Ruch w interesie musi byc ;-))))
W drodze do Koryntu przy muzyce z Taize Ania czytala "Na tropach sw. Pawla" by obraz miasta do którego sie zblizalismy stal sie nam blizszy.
"...Kiedy Gallio zostal prokonsulem Achai, Zydzi jednomyslnie wystapili przeciw Pawlowi i przyprowadzili go przed sad. Powiedzieli: "Ten namawia ludzi, aby czcili Boga niezgodnie z Prawem". Gdy Pawel mial juz usta otworzyc, Gallio przemówil do Zydów: "Gdyby tu chodzilo o jakies przestepstwo albo zly czyn, zajalbym sie wami, Zydzi, jak nalezy, ale gdy spór toczy sie o slowa i nazwy, i o wasze Prawo, rozpatrzcie to sami! Ja nie chce byc sedzia w tych sprawach". I wypedzil ich z sadu. A wszyscy
Iunius Annaeus Gallio byl starszym bratem filozofa Seneki i przybyl do Koryntu wiosna 52 roku. Swoja droga, ten caly Galio to musial miec Zydów "w......" skoro tak sobie wstal i nieliczac sie z nimi wyszedl.
Do Koryntu wjechalismy w czasie siesty, Niewiele osób wie, ze Grecy maja najdluzsza sieste w Europie, od 13 do 17. Z tego co widac to chyba nie za wiele maja wspólnego z UE, bo i przepisy drogowe, sa im dalekie od unijnych.
Miasto przechodzilo przez wieki z rak do rak: w 1205 zdobyte przez krzyzowców, nastepnie w rekach Wenecjan (1421-1458, 1682-1715) i Turków (1458-1822). W 1858 zniszczone przez trzesienie ziemi. Mimo tak licznych grabiezy i kataklizmów w starozytnej czesci miasta mozna podziwiac: ruiny doryckiej swiatyni Apollina (ok. 540 p.n.e.) oraz resztki licznych budowli z okresu rzymskiego: agora z propylejami (I w.), portykami, pomieszczeniami sklepowymi, oltarzem, mównica (II w.), fontanna Pejrene. Niedaleko znajduja sie tez ruiny trzech bazylik, peribolos Apollina (I w.), termy Euryklesa, zródlo Glauke, teatr na 15 tys. widzów z I w., odeon z II w.
Oprócz ruin mozna równiez zwiedzac muzeum z pieknymi posagami. Wszyscy mówia, ze nie wolno w nim robic zdjec z lampa blyskowa. Mi jakos sie udalo, a grecka "porzadkowa" nie bardzo wiedzac z jakiego kierunku blysnelo swiatlo zaczela krzyczec na jakiegos bogu ducha winnego Amerykana. Kiedy podeszla do mnie i spytala sie czy to przypadkiem nie ja robilem, naturalnie przyznalem sie do winy. Myslala, ze chyba kpie z niej bo nie zauwazyla u mnie aparatu fotograficznego. Nie tylko ona bo ledwie pierwsza odeszla, Ania siadla na mnie: "Co ty sie odzywasz, ona sie pyta kto tu robi zdjecia z lampa blyskowa". I popatrzyla na mnie z duma, ze zna angielski. "Ale to ja wlasnie robie" - odparlem skwapliwie.
"oprócz ruin" napisał Marek i w tych dwóch słowach zawarł rozległe miasto z jego rynkiem, teatrem, sklepami, budynkami mieszkalnymi... naprawdę piękne miejsce. I na dodatek takie w którym można sobie pooglądać z bliska, dotknąć a nawet usiąść na czymś co może pamiętać czasy Pawłowe, a było być może wykonane ręką pawłowego słuchacza... mnie wyobraźnia posuwała obrazy, snującego się w tym miejscu, nieciekawego fizycznie ale fascynującego swą osobowością św. Pawła.
Z tych wykopalisk podjechalismy na szczyt góry. Na Akrokoryncie mozna zobaczyc resztki fortyfikacji z IV w. p.n.e. oraz pozostalosci slawnej swiatyni Afrodyty (to wlasnie tutaj przesiadywaly córy Koryntu). Tam tez "przybylem, zobaczylem....." a Ania w tym czasie podziwiala widoki ze szczytu.
Nie była już w stanie wspinać się na strome zbocze w tym upale, zresztą może po prostu mnie trochę mniej interesowały starożytne domy publiczne. ;)
Niestety nie podjechalismy na kanal koryncki, który zostal wybudowany przez Aleksandra Wielkiego zas przebudowany przez inzynierów Nerona.
Z Koryntu wyjechalismy w kierunku Aten placac na "brameczce" kolejne 1,4 Euro. W najwiekszej spiekocie dnia dotarlismy do portu w Atenach - Pireusu. Stad wyplywaja statki na blizsze i dalsze wyspy greckie. Jazda w Atenach samochodem to istna makabra. Grecy na ulicy dwupasmowej tworza niezliczona liczbe pasów dochodzaca do 5. Nie pokazujac kierunkowskazów i glosno akcentuja swoja obecnosc na drodze wpychajac sie po ujrzeniu chocby centymetra wolnej przestrzeni. Ustawiwszy sie w kolejce i oplaciwszy 5 Euro za wjazd na prom czekalismy cierpliwie na odplyniecie naszej "krypy".
Zostawiwszy "matizka" w luku przeznaczonym dla samochodów sami wyszlismy na poklad by podziwiac widoki. Zaraz po wyplynieciu oczom naszym ukazaly sie widoki Zatoki Saronskiej.
![]() |
Male wysepki, na których zyje zaledwie kilka, - kilkadziesiat rodzin zawsze przyciagaly swa tajemniczoscia turystów. Przed dwoma dniami bylismy na miejscu gdzie rozpoczal sie konflikt grecki zas teraz doplynelismy do miejsca gdzie ten konflikt sie zakonczyl. U jej brzegów w 480 r. p. n. e rozegrala sie zwycieska bitwa Greków nad Persami pod wodza Temistoklesa, konczac tym samym kres wojen perskich.
Salamina jest wysepka mala na której istnieje tylko jeden Camping. No tak, ale stawiam piwo temu kto go odnajdzie. Przez godzine bezskutecznie jezdzilismy po wyspie szukajac go. Cale wybrzeze bylo obstawione przez rozmaite hoteliki, ale kazdy mówil, ze gdzies tam jest Camping, tylko trzeba go znalesc. Ania czerwona i wsciekla, krzyczala na mnie, ja natomist spokojnie staralem sie znalesc jakies rozwiazanie patrzac na najniedokladniejsza mape swiata i mówiac: "To nasza jedyna mapa Grecji jaka mamy, zaufajmy jej". "Natknelismy sie juz na 2 bazy morskie NATO ale pola namiotowego nie widzielismy. W koncu, nie bardzo wiedzac co dalej Ania poszla na plaze, zas ja udalem sie do malej taverny by "zasiegnac jezyka" ;-)))))
Jakis mily chlopak powiedzial, ze wsiadzie na motor i zaprowadzi nas na niego, bo sami tam nigdy nie trafimy. I mial racje. Trzebabylo bowiem przebijac sie przez góry mala uliczka na druga strone wyspy. Chlopak zawiózl nas, a kiedy chcialem dac mu 5 Euro odskoczyl mówiac, ze nic nie chce za te fatyge i szybko uciekl. Mili ci Grecy ;-))))
"Czasami jestes niezastapiony" uslyszalem gdy chlopak juz sie oddalil. A camping? To bylo zwykle pole polozone w lesie nad zatoczka, ale mialo ono jeden pozytyw - nie trzeba bylo placic za nie. Szczególnie zachwycily mnie na Salaminie obwozne sklepiki. Jedzie sobie taki gosc pick - upem z glosnikami i wydziera sie, ze sprzedaje arbuzy. I co ciekawsze, ma klientów ;-)))))
Dodać należy, ze choć ten kemping nie miał żadnej infrastruktutry, to miał klimat! Wieczorem Grecy grali i śpiewali umilając nam chwile w czasie kąpieli i później kiedy szykowaliśmy się do snu
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
powrót |
||