Artur Marek Wójtowicz

Dzien 8 - 9

Z Salaminy wyjechalismy wczesnie rano (ok. 6), by przed poludniem zdazyc do Aten. Wyspa jest malutka, ale na jej kretych uliczkach mozna sie faktycznie pogubic. Zaraz jak wyjechalismy z pola namiotowego "skolowalismy" jakiegos dziadka który szedl na piechotke do miasta. W zamian za podwiezienie go pokazal nam droge na prom do Aten. Dziadziu wsiadl do samochodu, Ania grzecznie go przywitala staropolskim: "Dzien dobry" i ruszylismy. Przy wysiadaniu chcac blysnac greckim, ladnie powiedzielismy efenharisto, na podziekowanie z czego dziadzio byl bardzo zadowolony. Ciekawe, ze z Salaminy do Aten za prom biora mniej o 1 Euro niz w przeciwnym kierunku.

Tym razem w panice wyskoczyłam z samochodu przed wjazdem na prom, bo wjeżdżanie tyłem nie należy do moich najsilniejszych stron. Na szczęście Marek nie ma z tym problemów, więc mnie zastąpił dzielnie wciskając się między pokiereszowaną osobówkę a ... śmieciarkę!

Choc bylo wczesnie rano jazda przez Ateny byla dla nas samotna walka z ulicami. Z zagraniczna rejestracja mysle, ze czlowiek jest tu przegrany. Oczywiscie ludzie sa bardzo zyczliwi i nawet pomoga..... jezeli ktos rozumie grecki naturalnie ;-)))))

Miasto ma wspaniale metro, ale jeden powazny feler. Wszystkie drogi prowadza przez centrum. Z obwodnicy trzeba zjechac do centrum by dalej wjechac na obwodnice. Paranoja. A dotego jeszcze ci motocyklisci którzy jezdza tak jakby za wszelka cene chcieli popelnic samobójstwo. Byc moze gdyby Drakon o nich wiedzial wstrzymalby sie ze swoimi prawami az do XXI wieku, a nie ustalal ich w Atenach w 621 r. przed narodzeniem Chrystusa (za zlodziejstwo, klamstwo, obmowe - kara smierci) lub tez dolaczylby jakis paragraf dotyczacy motocyklistów.

W Atenach mielismy adresy 2 pól kampingowych znajdujacych sie w centrum, pierwszym byl "Dafni", ale niestety byl nie czynny, kolejnym "Athine", ale zbyt pózno go zobaczylismy a w drodze powrotnej nie moglismy do niego wjechac, gdyz byl po drugiej stronie alei. Tak wiec wyjechalismy 16 km za miasto autostrada w kierunku Larisy. W odleglosci okolo 16 km od centrum Aten nalezy zjechac przy kierunkowskazie "Kifissia" i droga jechac prosto az do ronda. Na rondzie skrecic w lewo i przejechac pod autostrada. Dalej prosto ulica ERMIONIS i na 7 krzyzówce w prawo. Ulica ta nazywa sie DIMITSANAS a stad juz tylko jakies 50 - 100 metrów do Campingu który nazywa sie N.KIFSSIA (tel. 01-8075579). W portierni czeka dosc atrakcyjna pani wladajaca niemieckim, angielskim, francuskim i wloskim, tak, ze z pewnoscia kazdy sie z nia dogada. Gdyby jednak ktos mial jakies problemy warto jest spytac ja o rodzine polska która mieszka w przyczepce kampingowej, przesympatyczni ludzie. Sam kamping jest równiez godny polecenia, bo nawet w toalecie sa zainstalowane glosniki przez które leca greckie przeboje. Czlowiek milo sie ogoli, a i nawet cos innego moze zrobic przy muzyce hehe. Jak na wiekszosci kampingów w Grecji równiez i tutaj jest basen.

Za rok pewnie trudno będzie znaleźć tu miejsce (olimpiada!), ale jeśli tylko będzie to możliwe, szczerze polecamy

Same Ateny wziely nazwe od greckiej bogini Pallas Atena, która jak kazdy wie wyskoczyla z glowy Zeusa (jako przyczyna jego bólów). Dzis jest stolica "województwa" Attika. Flaga która widzimy powyzej równiez jest symboliczna. Kolor srebrny czy tez bialy symbolizuje Atene, i dar jaki otrzymala od bylego króla Erchitchoniosa. Blekitny pasek symbolizujacy morze jest równiez odpowiednikiem daru zdrowia i blogoslawienstwa dla miasta. Zas galazka oliwna jest darem mieszkanców dla Ateny za wygrana w zawodach o patronat nad miastem z Posejdonem.

Przeniesmy sie zatem do roku 51 w którym to przybyl do miasta sw. Pawel:

"Czekajac na nich w Atenach, Pawel burzyl sie wewnetrznie na widok miasta pelnego bozków. Rozprawial tez w synagodze z Zydami i z "bojacymi sie Boga" i codziennie na agorze z tymi, których tam spotykal. Niektórzy z filozofów epikurejskich i stoickich rozmawiali z nim: "Cóz chce powiedziec ten nowinkarz" - mówili jedni, a drudzy: - "Zdaje sie, ze jest zwiastunem nowych bogów" - bo glosil Jezusa i zmartwychwstanie. Zabrali go i zaprowadzili na Areopag, i zapytali: "Czy moglibysmy sie dowiedziec, jaka to nowa nauke glosisz? Bo jakies nowe rzeczy wkladasz nam do glowy. Chcielibysmy wiec dowiedziec sie, o co wlasciwie chodzi". A wszyscy Atenczycy i mieszkajacy tam przybysze poswiecaja czas jedynie albo mówieniu o czyms, albo wysluchiwaniu czegos nowego. "Mezowie atenscy - przemówil Pawel stanawszy w srodku Areopagu widze, ze jestescie pod kazdym wzgledem bardzo religijni. Przechodzac bowiem i ogladajac wasze swietosci jedna po drugiej, znalazlem tez oltarz z napisem: "Nieznanemu Bogu". Ja wam glosze to, co czcicie, nie znajac. Bóg, który stworzyl swiat i wszystko na nim, On, który jest Panem nieba i ziemi, nie mieszka w swiatyniach zbudowanych reka ludzka i nie odbiera poslugi z rak ludzkich, jak gdyby czegos potrzebowal, bo sam daje wszystkim zycie i oddech, i wszystko. On z jednego [czlowieka] wyprowadzil caly rodzaj ludzki, aby zamieszkiwal cala powierzchnie ziemi. Okreslil wlasciwie czasy i granice ich zamieszkania, aby szukali Boga, czy nie znajda Go niejako po omacku. Bo w rzeczywistosci jest On niedaleko od kazdego z nas. Bo w Nim zyjemy, poruszamy sie i jestesmy, jak tez powiedzieli niektórzy z waszych poetów: "Jestesmy bowiem z Jego rodu"( tekst ten zaczerpnal sw. Pawel z hymnu Kleantesa do Zeusa lub z poematu Aratosa z Soloi w Cylicji). Bedac wiec z rodu Bozego, nie powinnismy sadzic, ze Bóstwo jest podobne do zlota albo do srebra, albo do kamienia, wytworu rak i mysli czlowieka. Nie zwazajac na czasy nieswiadomosci, wzywa Bóg teraz wszedzie i wszystkich ludzi do nawrócenia, dlatego ze wyznaczyl dzien, w którym sprawiedliwie bedzie sadzic swiat przez Czlowieka, którego na to przeznaczyl, po uwierzytelnieniu Go wobec wszystkich przez wskrzeszenie Go z martwych". Gdy uslyszeli o zmartwychwstaniu, jedni sie wysmiewali, a inni powiedzieli: "Posluchamy cie o tym innym razem". Tak Pawel ich opuscil. Niektórzy jednak przylaczyli sie do niego i uwierzyli. Wsród nich Dionizy Areopagita i kobieta imieniem Damaris, a z nimi inni" (Dz. 17, 16 - 34)

Naturalnie Grekom, któzy uwazali cialo za wiezienie duszy trudno bylo przyjac prawde o Zmartwychwstaniu o jakiej nauczal Pawel. To wlasnie stad Apostol wyslal swoich uczniów (biskupów) do róznych miejsc: Dionizjusza pozostawiajac w Atenach, Demetriusza wyslal do Tesalonik, Tytusa na Krete i Barnabe na Cypr.

Tak wiec Pawel stanal na Aeropagu gdzie po dzis dzien istnieje plyta upamietniajaca to wydarzenie. Za plecami najprawdopodobniej mial swiatynie Ateny Polias, która mieszkancy wzniesli w 550 r. przed Chrystusem na czesc patronki miasta. Dzis mozna te wszystkie obiekty ujrzec z bliska za 12 Euro. Z daleka patrzac na swiatynie umieszczona na szczycie Akropolu mozna dojsc do przekonania, ze na dotarcie do niej potrzeba przynajmniej 2 - 3 godzin. Ale to tylko zludzenie. Starozytnymi drózkami, posród drzew mozna dostac sie do niej bardzo szybko od strony tarasu nad agora. Wejscie na wzgórze stanowi masywna, monumentalna podwójna brama, zwana Propylejami. Wspólczesny szlak jest lagodniejszy, biegnie zakosami przez brame rzymska (tzw. Brame Beuliego), wzniesiona w III w. n.e.

Pierwsze wrażenie faktycznie spowodowało lekką panikę i chęć ucieczki, okazało się jednak, że ani tak stromo, ani tak daleko jak się wydaje, nie jest i chylę czoła przed starożytnymi architektami, którzy nabierają tak przybyszów od stuleci

Partenon byl pierwsza wielka budowla w projekcie Peryklesa, dzielem architekta Iktinosa i budowniczego Kallikratesa. Budowe rozpoczeto w 447 r. p.n.e., poswiecono w 438 r. p.n.e., a ukonczono 6 lat pózniej. Iktinos wykorzystal tu wszystkie zdobycze architektury doryckiej, osiagajac niezwykla i nie majaca sobie równych harmonie i proporcje. Zaraz obok swiatyni znajdowal sie potezny posag Ateny wykonany z brazu.

Po prawej stronie posagu przebiegala Droga Panatenajska, która co 4 lata przechodzila wielka procesja ku czci patronki miasta, bogini Ateny. Wspinajac sie ta trasa, mozna zobaczyc wyzlobienia w skale, które dawaly lepsze oparcie stopom, oraz szereg niszy po obu stronach, gdzie staly posagi i gdzie skladano ofiary.

Na pólnoc od Partenonu, za fundamentami starej swiatyni Ateny, stoi Erechtejon, ostatnie ukonczone wielkie dzielo Peryklesa. To tutaj, w symbolicznym pojednaniu, czczono równoczesnie Atene i innych mitologicznych patronów miasta, Posejdona i Erechteusa. Obecnie turysci nie sa juz wpuszczani do swiatyni, podobnie jak do innych budowli na Akropolu. Na uwage zasluguja eleganckie portyki jonskie, szczególnie po stronie pólnocnej, z pieknie zdobionym wejsciem i fryzem z szarego marmuru eleuzyjskiego. Po stronie poludniowej znajduje sie slawny kruzganek Kor (ganek Kor), którego kolumny maja ksztalty szesciu smuklych dziewczat, kariatyd, podtrzymujacych na glowach belkowanie dachu.

Bedac juz na szczycie warto jest tez zwiedzic muzeum stojace ponizej glównych zabytków, gdzie znajduja sie wszystkie przedmioty odkryte na wzgórzu od 1834 r. (z wyjatkiem kilku rzezb z brazu wystawionych w Narodowym Muzeum Archeologicznym). W ostatnich latach jego zbiory znacznie sie powiekszyly - coraz wiecej dziel sztuki chroni sie w ten sposób przed bezposrednim wplywem zanieczyszczen powietrza.

Na terenie agory znajduje sie równiez muzeum, w którym mozna podziwiac piekna kolekcje monet z czasów bizantynskich. Dla wielbicieli "rupieci" sa tam równiez rozmaite garnki.

I wszędzie, naprawdę wszędzie można się natknąć na grupy bezdomnych, psów wszelkich maści, przeganianych co prawda przez porządkowych, z zabytkowych obiektów, ale bez szczególnego zaangażowania.

Sam Aeropag (Wzgórze Marsa) bylo siedziba Rady Starszych i trybunalu sadowego. Za czasów klasycznych sad stracil znaczenie polityczne na rzecz Rady (której posiedzenia odbywaly sie na sasiednim Pnyksie), nadal jednak rozstrzygano tu sprawy kryminalne, przede wszystkim zabójstwa.

Bedac w starozytnych Atenach czuc tu minione wieki slawy miasta. Jego glorie, wybitnych mezów stanu, czy tez siedzibe greckich filozofów. I choc w IV wieku miasto to zostalo zlupione przez Wizygotów i Herulów, a po zamknieciu Akademii Platonskiej w 529 r. stracilo na znaczeniu, wrócilo do lask mieszkanców w 1834 r. stajac sie stolica niepodleglej Grecji.

Wieczór spedzilismy w milej kawiarence w okolicy swiatyni , przebywajac pod opieka Ateny ;-)))))) Wieczorkiem zas powrócilismy na nasz kamping.

Teraz moze troszke rzeczy praktycznych. Z kampingu mozna dostac sie autobusami linii 522 i 523 (bilet kosztuje 0,45 Euro i trzeba go kasowac za kazdym razem ) do stacji metra. Zas metrem ( bilet kosztuje 0,70 Euro i jest calodniowy) mozna dojechac do stacji Omonia by byc w centrum. Stad mozna przesiasc sie do innej linii i wysiadajac na stacji Sindagma dotrzec do Parlamentu (by o kazdej pelnej godzinie podziwiac zmiane warty), cofnac sie do stacji Victoria i wysiasc przy National Museum, lub tez dojechac do stacji Thissio by ujrzec Akropol. Niekupowanie biletów i jezdzenie "na gape" nie jest oplacalne: kara kosztuje 20 - krotna wartosc biletu.

A propos autobusów, zapomnijcie którzy tu przyjeżdżacie o czymś tak prozaicznym jak rozkład jazdy! Przecież kiedyś i tak nadjedzie, a kiedy? Czy to takie ważne?

Nastepnego dnia, chcielismy tak zaplanowac nasz wypoczynek, by korzystajac z niedzielnych uroków wstapic do kosciola. Naturalnie katolickiego. Co trzeba powiedziec nie jest rzecza latwa, gdyz wiekszosc tutejszych swiatyn jest prawoslawna. Nie mniej jednak znalezlismy jedna na ulicy Panegistimiou (trzeba wysiasc na stacji metra Omonia). Dla wielbicieli jezyka greckiego msze sa o 7.30 i 9.30, laciny o 11 zas po angielsku o 18 (od pazdziernika do marca) lub 19 (od kwietnia do wrzesnia). Poniewaz do godziny 19 mielismy sporo czasu postanowilismy udac sie do National Museum, ale ... pech az do kwietnia 2004 roku jest ono zamkniete przez wzglad na przebudowe. Szkoda bo obiekt ten jest zaliczany do 10 najpiekniejszych muzeów na swiecie.

Zeby nie tracic czasu pojechalismy pod parlament by ujrzec kwiat mlodziezy evzonskiej pelniacy tam warte. Zawsze w niedziele o 11 zmiana warty odbywa sie przy wspóludziale orkiestry. Poniewaz byl upal wstapilismy do pobliskiego parku, by przeczekac do pelnej godziny. Dosc mile wspominam rozmowy "teologiczno - zyciowe" jakie mialy tam miejsce. "Kiedy nadeszla pelnia czasów" - jak rzekl niegdyc sw. Pawel wyszlismy na zewnatrz, by podziwiac zmiane warty. Pomijam juz fakt, ze mlodzi evzoni nie maszeruja lecz wykonuja istny balet w sukienkach i butach z pomponami. Ciekawym pozostaje fakt, ze kiedy koncza te "tance" do kazdego z nich podchodzi policjant, po czym z gracja poprawia czapke i pompony na butach. Fakt ten uwiecznilismy na zdjeciach, tak, ze kazdy moze to zobaczyc.

Z oporami dałam się tam zaciągnąć ale nie żałuję! Zabawy było co niemiara. :)

Grasujac po sklepach minal nam czas i udalismy sie okolo 18 w kierunku wspomnianego kosciola na Msze. To co mnie w nim zafascynowalo, to potezna informacja przed rozpoczeciem Eucharystii by wszyscy wylaczyli telefony komórkowe. Mysle, ze taka informacja przydalaby sie równiez w naszych kosciolach. Wiekszosc katolików tam przybylych byla ewentualnie z Afryki lub Azji i trudno sie dziwic Grecy sa prawoslawni. Milo jest jednak na angielskiej mszy posluchac ewangelii po grecku ;-))))) mozna wówczas wyobrazic sobie jak przed wiekami przemawial tu sw. Pawel do Atenczyków.

I tu wrócił do mnie jak bumerang egzamin z listów pawłowych, nie jesteśmy Pawła czy Apollosa, wszyscy jesteśmy Chrystusowi... kościól był pełen ludzi wszelkich języków i kolorów, niektórzy w ludowych strojach, inni już bardziej ujednoliceni, ale tak różnorodnego zgromadzenia trudno szukać gdzie indziej

Zaraz po Mszy w ulewnym deszczu powrócilismy na nasz Camping. I tak minal nam dzien dziewiaty.


powrót
 


© A.Bajon@ux.com.pl