|
![]() |
Kaplan z ludu jest brany i dla ludu ustanawiany w sprawach które do Boga naleza - mówi autor Listu do Hebrajczyków. Jednak, aby kaplan mógl dobrze pelnic swoja sluzbe musi wpierw odebrac gruntowne przygotowanie w Seminarium. W nim obok formacji intelektualnej iludzkiej istnieje równiez ta najwazniejsza - formacja duchowa. To wlasnie za jej przyczyna nauki wykladowców i wychowawców moga uksztaltowac mlodego czlowieka na kaplana. To wlasnie za jej przyczyna powstaje silny kregoslup moralny, dzieki któremu kaplan zawsze moze byc podpora dla kazdego czlowieka, dla kazdego z nas.
W XIV wieku Rublow namalowal ikone przedstawiajaca Jezusa Chrystusa. Dlon Zbawiciela nakazywala milczenie, jakby chciala dac nam chwileczke czasu na zrozumienie tego obrazu. Zas Jego druga reka trzymala otwarte Pismo Swiete. W jednym z muzeów pod ta wlasnie ikona ktos umiescil slowa rosyjskiej madrosci: Bóg idzie do tego, kto do niego przychodzi.
Bóg przychodzi do czlowieka w modlitwie, w ciszy, w skupieniu. A jak to wyglada w naszych seminariach?
Zbieramy sie na wspólnej modlitwie która jednoczy nas i daje nam sile na kazdy nowy dzien. W kazdy czwartek, wieczorem spotykamy sie z Nim (tu wskazuje na NS), który jest ukryty w Najswietrzym Sakramencie. Tam tez przed tabernakulum rospala sie w naszych sercach zar pragnienia modlitwy. Pragnienia rozmowy z Bogiem.
Nasz wieszcz Adam Mickiewicz powiedzial kiedys: Glosniej niz w rozmowie przemawia Bóg w ciszy, jesli kto zamilknie ... zaraz go uslyszy.
Bóg przemawia w ciszy ... Ta cisza ukazuje nam prawdziwa obecnosc Jezusa w naszej wspólnocie seminaryjnej. Ta cisza "unoszaca sie" nad nami kleczacymi przed Najswietrzym Sakramentem umacnia nas.
Jeszcze bardziej obecnosc naszego Zbawiciela jest widoczna w codziennej Eucharystii, która jest przeciez centrum w naszym zyciu. Sam Jezus przeciez mówi: Gdzie dwaj, albo trzej zebrani sa w imie moje tam ja jestem posród nich. Kaplan przy oltarzu jest Alter Christus - wiec wlasnie w jego imieniu sprawuje Eucharystie, która uobecnia ofiare Chrystusa dokonana prawie przed dwoma tysiacami lat. I jest to ta sama ofiara, dzieki czemu i my mozemy w niej uczestniczyc. Kazda eucharystia jest bowiem dziekczynieniem za te ofiare Chrystusa dokonana na krzyzu za grzechy swiata.
Ja jestem krzewem winnym, wy latoroslami (J 15, 1) - mówi przeciez Jezus - nie mozecie przynosic owocu jesli nie trwacie we mnie. Nie mozemy przestac sie modlic, bo to modlitwa rodzi kaplana, bo to modlitwa rodzi kazdego czlowieka.
Kim bysmy byli bez modlitwy? Grobami pobielanymi? Czy tez cymbalem brzmiacym? Cymbalem który wydaje tylko pusty dzwiek. Dzwiek, który bardzo czesto zwiastuje rychly koniec instrumentu muzycznego.
Czuwajcie i módlcie sie, abyscie nie ulegli pokusie ... - slowa, które jak zyciowy refren brzmia w naszych uszach.
Bez Chrystusa nic nie mozemy uczynic. Najmocniej doswiadcza tego kaplan. Dlatego tez poprzez osobista modlitwe zblizamy sie do Niego. Jestesmy wszczepieni w Jezusa jak wspomniana juz winna latorosl w krzew.
Bóg pozostawil nam swoje slowo, dzieki któremu wiemy, ze zawsze przy nas jest, ze zawsze o nas pamieta. Tak wiec do tych wlasnie slów kazdy z nas powraca. Do slów Pisma Swietego. Biblia bowiem jest jak chleb. Wiemy co dla glodnego czlowieka oznacza slowo chleb. I mysle, ze tak samo jak kazdy z nas potrzebuje chleba by przezyc, tak samo kazdy kleryk, czy tez pózniej kaplan potrzebuje Slowa Bozego, by byc blisko Boga. By czuc Jego obecnosc.
Na pewno pamietamy scene ukrzyzowania Jezusa. Wielu bowiem malarzy na swoich plótnach przedstawialo krzyz, a pod nim stojaca matke Zbawiciela wraz z umilowanym uczniem. Lecz wraz z obrazem powinny dotrzec do nas slowa, które wówczas wypowiedzial Jezus: "Oto matka Twoja" (J 19, 27). Slowa które uswiadamiaja nam, ze zawsze mozemy zwrócic sie do tej, która nas wyslucha. Zwrócic sie z rózancem w reku.
I w tym miejscu moze zrodzic sie nam pytanie: Za kogo sie modlimy? O co sie modlimy?
Wielu z nas po ukonczeniu seminarium wyjedzie na misje. Wielu naszych kolegów pracuje juz na terenach Afryki, czy tez Ameryki Poludniowej. Pamietam jak przed odlotem prosili nas zawsze o jedno. Prosili nas, bysmy kazdego dnia pamietali o nich w modlitwie. Bysmy dzielili z nimi kich problemy, abysmy modlili sie za tych, wsród których beda juz za kilka dni pracowali. Wiadomo, ze dziela nas tysiace kilometrów, ale dzieki naszej modlitewnej pamieci, wierzymy, ze te odleglosci staja sie mniejsze, a nasza modlitwa przyczynia sie do tego iz Bóg obdarza naszych misjonarzy swoja laska i obfitym blogoslawienstwem.
Nasi bliscy, przyjaciele, czy tez dobroczyncy modla sie za nas i zawsze im powtarzam, by mieli te swiadomosc, ze my równiez pamietamy o nich. W ten sposób tworzy sie wspanialy pomost miedzy nami seminarzystami, a wami. Duchowa wiez miedzy zyjacymi, ale takze i zmarlymi. Zmarlymi z naszych rodzin, naszych bliskich, czy dobroczynców. A oni niewatpliwie potrzebuja tej naszej pamieci.
"...Tak dlugo bedziesz dobrym kaplanem, jak dlugo bedziesz sie dobrze modlil..." mawiala niegdys matka kardynala Wyszynskiego do swojego syna. Tak wiec nie wystarczy chciec kaplanstwa, wlasne kaplanstwo trzeba wymodlic. I mysle, ze wielu z nas mogloby powtórzyc za ksiedzem Twardowskim: "...Wlasnego kaplanstwa sie boje wlasnego kaplanstwa sie lekam, przed wlasnym kaplanstwem w proch padam, przed wlasnym kaplanstwem klekam...". I chociaz czasami bola nas kolana od kleczenia, to wiemy, ze trud naszej modlitwy nie idzie na marne. Ten trud, byc moze czasem bolesny przynosi owoc obfity.
Nasza wspólna modlitwa jest potrzebna zarówno nam klerykom, jak i tym wszystkim, któzy pamietaja o nas. Ten wspanialy bukiet modlitw blagalnych, dziekczynnych czy tez prósb zostaje ulozony przed oltarzem niczym kwiaty, które winny go ozdabiac kazdego dnia. Które swoim urokiem swiadcza o naszej pamieci, ze pomimo zabiegania w zyciu codziennym mamy chwileczke czasu, aby caly bagaz kazdego dnia zlozyc przed Nim.
Chcemy, by nasza wiara, byla zywym swiadectwem naszej wiezi z Bogiem. By kazdy z Was Kochani bracia i siostry mógl powiedziec o kazdym z nas: To jest naprawde kaplan z powolania.
Dlatego prosimy, byscie pamietali o nas w modlitwie, abysmy i my mogli dzieki waszej modlitwie pamietac o Was, Waszych problemach i troskach dnia codziennego i zanosic je przed Bozy tron.
Czerwiec 2000 Czarna, Wasosz.
22. 10. 2000 Bielsko - Biala(2), Debowiec
5. 11. 2000 Kielce - Karczówka(4)
3. 12. 2000 Kraków(4)